kołdra obciążeniowa

Kołderka obciążeniowa na zaburzenia sensoryczne – moje wrażenia

Kołderka obciążeniowa (ang. weighted blanket) jest obecnie dość często polecanym sposobem na radzenie sobie z różnymi trudnościami wynikającymi z zaburzeń SI. A czymże są owe enigmatycznie brzmiące zaburzenia?

Zaburzenia integracji sensorycznej to nieprawidłowości czy też niespójności w odbiorze bodźców ze środowiska. Człowiek, by prawidłowo funkcjonować, powinien być w stanie odbierać i przetwarzać płynące ze środowiska bodźce, które oddziałują na wszystkie zmysły (wzrok, słuch, dotyk, węch i smak). Ważna jest też ich synchronizacja i odpowiednie reagowanie na sygnały z otoczenia, dzięki czemu możliwe jest satysfakcjonujące życie w społeczeństwie /1/. Owo przetwarzanie wszelkich bodźców (nadwrażliwość sensoryczna) – może nastręczać nam wiele trudności, z których możemy nie zdawać sobie nawet sprawy i wpływać na zwiększone odczuwanie stresu, strachu, silne bóle głowy czy inne problemy często przypisywane innym przyczynom.




Zaburzenia sensoryczne u dzieci

koldra sensorycznaW przypadku młodszych dzieci (tak mniej więcej do 5-6 roku życia) problem wydaje się być dużo bardziej złożony, gdyż o tym, jak radzą sobie z przetwarzaniem i reagowaniem na wszelkie bodźce zewnętrzne, możemy wnosić na podstawie obserwacji ich zachowania. A wiadomo, że w pierwszej kolejności skupiamy się na wykluczeniu wszelkich medycznych, w tym neurologicznych zaburzeń. Obecnie jest już łatwiej, gdyż przynajmniej w dużych miastach, modne stało się prowadzanie dzieci na tzw. zajęcia SI. W każdym razie mówi się o tym, że problemy, jakie mają dzieci, mogą wynikać z zaburzonych procesów przetwarzania zmysłowego. Piszę o tym z lekkim sarkazmem, gdyż mam wrażenie, że dla wielu rodziców jest to świetna opcja i jednocześnie wymówka. Małe dziecko ma ogromną potrzebę ruchu, a żeby ją zaspokoić, powinno bawić się jak najwięcej na podwórku, najlepiej w środowisku naturalnym (lasy, łąki czy pola). Place zabaw zresztą też ujdą. Najważniejsze jest dostarczenie małemu dziecku możliwości swobodnej zabawy z innymi dziećmi bez ingerencji dorosłych, niezależnie od pory roku czy pogody /2/. Wiadomo jednak, że zapracowani rodzice, zwłaszcza jeżeli odbierają zimą dziecko ze żłobka lub przedszkola ok. godziny 17.00-18.00, nie są w stanie zapewnić dziecku możliwości wybiegania się, tak, by zaspokoić jego –w zasadzie- wrodzone potrzeby. Latem wcale nie jest łatwiej, bo półgodzinny spacerek do domu z przedszkola też nie załatwia sprawy. I nie zrozumcie mnie źle – absolutnie nie chcę nikogo krytykować, gdyż wydaje mi się, że wina leży trochę bardziej w systemie i zmianie myślenia o dziecku oraz pojawieniu się różnych zagrożeń związanych z niekontrolowaną zabawą na podwórku, niż w samych rodzicach, ale to jest już temat na osobny wpis  

W każdym razie rodzicie ci, albo sami obserwują, albo dostają informację od pań z przedszkola, że ich maluch jest nadpobudliwy, ma problemy z koncentracją, nie potrafi wysiedzieć na zajęciach i na dodatek nie radzi sobie z własnymi emocjami, często krzyczy, denerwuje się i bywa, że bije inne dzieci. Wydaje mi się, że jest to najczęstszy profil dzieci trafiających na terapię SI (piszę to z doświadczenia, gdyż pracowałam w ośrodku psychologicznym, w którym prowadzono tego typu zajęcia). Drugą grupę stanowią natomiast dzieci wycofane emocjonalnie, lękliwe, niechętnie wchodzące w kontakt z innymi. Rodzice, pracujący normalnie na etacie, mają dużą trudność, by zapewnić dziecku możliwość wybiegania się i jednocześnie zapewnienia mu odpowiedniej stymulacji, dzięki której maluch mógłby samodzielnie rozwijać motorykę dużą czy małą, kształtować zmysł równowagi lub czucia własnego ciała. Dlatego zrzucanie wszystkiego na karb zaburzeń SI uważam za częstą wymówkę. Niektórzy rodzice myślą, że jeśli zapiszą dzieci na zajęcia 1 lub 2 razy w tygodniu, co oczywiście jest mimo wszystko wygodniejsze od regularnego dostarczania małemu człowiekowi ruchu na świeżym powietrzu, to rozwiąże to ich problemy. W pewnym sensie na pewno – u dobrego terapeuty SI – jakieś dobre rezultaty można osiągnąć, pytanie jednak na jak długo i jak się to przekłada na dorosłość, ale w tym zakresie badań naukowych już nie ma. Innymi słowy, łatwiej powiedzieć: ,,może dziecko ma zaburzenia SI”, niż skonfrontować się z wnioskiem, że może ja powinnam/-nienem zadbać o różnorodność dostarczanych mu bodźców środowiskowych. Z drugiej strony, na skuteczność terapii SI składa się też często współpraca rodziców z terapeutą – dzieci podczas diagnozy otrzymują różne zalecenia i propozycje ćwiczeń do wdrażania w domu podczas codziennej rutyny.

Zaburzenia integracji sensorycznej a autyzm

kołderka sensorycznaSą jednak dzieci, których układ nerwowy jest niedojrzały w stosunku do wieku na skutek różnych urazów czy to w okresie życia płodowego, porodu, bądź w związku z różnymi chorobami czy zaburzeniami – mam tu na myśli głównie dzieci z całościowymi zaburzeniami rozwoju (autyzm lub zespół Aspergera). U nich bezzaprzeczalnie zmysły również nie funkcjonują prawidłowo. Co prawda, w gronie naukowców i np. terapeutów behawioralnych poddaje się pod wątpliwość pozytywny wpływ terapii SI na poprawę funkcjonowania dzieci, szczególnie z zaburzeniami ze spektrum autyzmu /3- przegląd badań na ten temat/ i /4 – raport z 2015 r. przygotowany przez National Autism Center na temat naukowo udowodnionej skuteczności różnych oddziaływań terapeutycznych na dzieci ze wspomnianej grupy/. Jednak u nich bezzaprzeczalnie zmysły również nie funkcjonują prawidłowo. I przy odpowiednio poprowadzonej terapii łączącej elementy interwencji behawioralnych (np. odwrażliwianie, wygaszanie), fizjoterapii i właśnie terapii SI, można – a przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia – osiągnąć pozytywne efekty.

Zaburzenia sensoryczne na naszym przykładzie

Kończę jednak temat dzieci nietypowo rozwijających się, bo nie o tym miał być ten artykuł  . Do tych maluchów z niedojrzałym układem nerwowym, na skutek różnych doświadczeń, zalicza się mój synek. (Oczywiście nie wykluczam też naszych błędów czy wychowawczych czy zbyt małej aktywności fizycznej zwłaszcza zimą i jesienią). Poród był co prawda siłami natury, bez znieczulenia, ale (już bez opisywania szczegółów) urodził się z zamartwicą i wrodzonym zapaleniem płuc, w związku z tym leżał przez 5 dób w inkubatorze (głośne dźwięki aparatury znajdującej się na OIOMie), aplikowano mu przez ten czas silny antybiotyk, który – jak się okazało po fakcie – mógł uszkodzić mu słuch. Byliśmy więc na dodatkowych badaniach słuchu u audiologa oraz pod opieką neurologa przez pierwszy rok życia. Ze względu na wzmożone napięcie mięśniowe i asymetrię ułożeniową uczęszczaliśmy również na rehabilitację. Ale synek zaczął chodzić (rozwój motoryczny nieco opóźniony, ale wszystkie etapy pojawiały się w widełkach łapiących się w normie), prawidłowo przebiegał u niego rozwój mowy, interesował się dziećmi, rozwój emocjonalny też wydawał się być w porządku. Mieliśmy wrażenie, że jest typem High Need Baby, miał trudności z wyciszeniem i zasypianiem, robieniem rzeczy, na które nie miał ochoty, ale poza tym nic nie wzbudzało naszych podejrzeń  Problem pojawił się, gdy poszedł do przedszkola. Raz, że doszedł w lutym do grupy, która już się znała od września, a dwa – wrócił temat nieprawidłowo działających systemów przetwarzania zmysłowego. Panie przedszkolanki zgłaszały trudności z koncentracją, nadpobudliwość, wycofanie z grupy i różne trudności, które mogłyby sugerować problemy, z którymi nieodłącznie wiąże się integracja sensoryczna.

Kołderka obciążeniowa na pomoc!

W trakcie diagnozy terapeuta, który poza nadreaktywnością wzrokową i słuchową, zaobserwował też zaburzenia w sferze czucia głębokiego (podwrażliwość i poszukiwanie bodźców stymulujących zmysł propriocepcji) polecił nam stosowanie kołderki obciążeniowej na noc. Przeszukałam Internety   i trafiłam na stronę http://kolderka.net. Tam, trafiłam na panią znającą się na swoim fachu, która doradziła mi, jak prawidłowo powinna być uszyta dobrze dobrana kołderka. Okazało się, że powinna mieć konkretne parametry (waga: 10% wagi ciała dziecka, a długość: wzrost + 20 cm), tak by mogła okryć dziecko od ramionek po stopy swobodnie leżąc na malutkim ciałku. Informacje te potwierdził potem terapeuta SI, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że dobrze trafiłam. Powinno się zaczynać od stosowania kołderki przez 30 minut w trakcie snu głębokiego i stopniowo wydłużać czas okrywania malucha tym obciążeniowym kocem. My – po miesiącu stosowania doszliśmy do 3-4 godzin (zależy od nocy). Doradzono nam również wybranie wypełnienia ze szklanych kulek (które są bardziej plastyczne i milsze w dotyku od granulatu szklanego) /5/.

Kołdra sensoryczna – wzory i materiały do wyboru

kolderka obciazeniowa

Materiał zewnętrzny to oczywiście bawełna i tutaj mogliśmy zaszaleć z wyborem wzorów – wybraliśmy pojazdy z jednej strony i granatowe groszki z drugiej J Synek zakochał się w pojazdach i chętnie pozwalał się przykrywać tą kołderką. Jeśli chodzi o nasze wrażenia po miesiącu stosowania – moim zdaniem Synek lepiej radzi sobie ze swoimi emocjami, szybciej się uspokaja po chwilach wzburzenia, ale też – przykryty tą kołderką – szybciej zasypia. Tak jakby docisk pozwalał mu się wyciszyć i odciąć od bodźców, które go zbombardowały w ciągu dnia. Mniej się też wybudza w ciągu nocy (no może z wyjątkiem ostatniego tygodnia, kiedy to uciążliwy katar i mokry kaszel uniemożliwiały mu spokojny sen)  .

Działanie kołderek lub kamizelek obciążeniowych jest zresztą udowodnione naukowo. Badań co prawda nie ma zbyt wiele, zapewne trzeba by się dokładniej przyjrzeć temu tematowi, ale zebrane dane pozwalają – przy jednoczesnym stwierdzeniu bezpieczeństwa stosowania kołder o odpowiednich parametrach – wnioskować o ich uspokajającym działaniu. Zauważa się pozytywny wpływ dostarczenia prioproceptycznego czucia głębokiego w trakcie snu na „wyciszenie” przestymulowanego układu nerwowego i jednocześnie zmniejszenie poziomu odczuwanego niepokoju /6/.  Pojawiają się przesłanki (badania na niewielkich grupach osób badanych) sugerujące poprawę koncentracji i osłabienie autostymulacji u dzieci z całościowymi zaburzeniami rozwoju /7/. Temple Grandin (polecam do obejrzenia film o tym tytule  ) – naukowiec z zespołem Aspergera osobiście skonstruowała squeezing machine („maszynę do ściskania”), której celem było również uspokojenie i zmniejszenie lęku /8/. Kołdra obciążeniowa działa właśnie na takiej zasadzie.

Osobiście polecam stosowanie kołderek obciążeniowych, ale podkreślam, że decyzja o zakupie powinna być najpierw skonsultowana z terapeutą SI i neurologiem (jeśli nasze dziecko jest pod opieką takiego lekarza), a następnie uszyta wg ściśle określonych parametrów, tak by mogła jak najlepiej wspomagać pracę układu nerwowego małego człowieka  .




Odwołania do źródeł wskazanych w artykule:

/1/ http://integracjasensoryczna.info/

/2/ „Wolne dzieci” Peter Gray

/3/ „Sensory integration therapy for autism spectrum disorders: A systematic review”: http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1750946712000074

/4/ Raport NAC 2015

/5/ http://kolderka.net/koldra-obciazeniowa/

/6/ http://www.tandfonline.com/doi/abs/10.1300/J004v24n01_05

/7/ http://search.proquest.com/openview/0caa2643b0dce529ba079983a156813d/1?pq-origsite=gscholar&cbl=2041043

/8/ http://online.liebertpub.com/doi/abs/10.1089/cap.1992.2.63

1 Komentarz

  1. […] Zaburzenia sensoryczne u dzieci pojawiają się wtedy, gdy dojdzie do uszkodzeń zmysłów, takich jak słuch, węch, wzrok, dotyk czy smak. Skutkiem mogą być różnego rodzaju manifestacje, widoczne w zachowaniu dzieci. Do takich najczęściej zalicza się nadmierna wrażliwość na bodźce zewnętrzne bądź jej brak, brak koncentracji uwagi, kłopoty z pamięcią, problemy z nauką, obniżony poziom koordynacji ruchowej, opóźniony rozwój mowy, agresja bądź wycofanie społeczne. Każdy rodzaj dysfunkcji wpływa niekorzystnie nie tylko na rozwój samego dziecka, ale również jego kontakty społeczne. […]

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany. Uzupełnij pola (wymagane):

Podaj proszę poprawną wartość dla zapytania poniżej. * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Powiązane artykuły

Powrót na górę